Zawsze jest czas na dawanie świadectwa, toteż dzielimy się z Wami świadectwem, które napisała nasza siostra Rafaela. Jest ono przykładem, jak Pan prowadzi.

Historia odkrywania mojego powołania   jest ściśle związana z osobą świętego Franciszka.

Pewnego dnia poszłam do spowiedzi do Kościoła kapucynów na Poczekajce w Lublinie. Po wysłuchaniu spowiedzi ojciec zaproponował, żebym przyszła na spotkanie Młodzieży Franciszkańskiej. Wcześniej zetknęłam się z różnymi grupami modlitewnymi, z różnych duchowości. Postanowiłam zobaczyć czym charakteryzuje się duchowość franciszkańska. Przychodziłam regularnie na spotkania. Poznałam etapy nawrócenia św. Franciszka, uczyłam się słuchania Słowa Bożego, odkrywałam piękno Liturgii Godzin. W moim sercu nasilało się wołanie do Jezusa, by pokazał mi, co mam czynić, gdzie jest moje miejsce w tym świecie.

Pewnego sobotniego wieczoru czytałam pierwszą w moim życiu książkę o św. Franciszku i św. Klarze. Było tam napisane, że św. Klara wraz z siostrami żyły w ubóstwie, ale były szczęśliwe. Usłyszałam wtedy w moim sercu zapewnienie, że ja tak jak św. Klara, będę uboga, ale szczęśliwa. Byłam tak mocno przekonana, że Pan wzywa mnie do swojej służby na wzór św. Klary, że następnego dnia poszłam do o. Franciszka ( tego, u którego się spowiadałam) i powiedziałam, że mam powołanie do klarysek. On popatrzył na mnie i powiedział: no dobrze, ale do jakich? A ja na to, że nie wiem do jakich, ale to na pewno będą klaryski. Kazał mi się dalej modlić o światło Ducha Świętego.

Życie płynęło dalej. Codzienna praca w szkole, spotkania na Poczekajce, a w sercu nieustanne wołanie o światło. Przyszedł wielki Post i czas rekolekcji. Chodziłam na nauki rekolekcyjne razem z moimi uczniami. Jednego dnia było wystawienie Najświętszego Sakramentu i krótka adoracja w ciszy. Część młodzieży modliła się, inni bardzo przeszkadzali. Usłyszałam w sercu Głos: idź i uspokój ich! W tym momencie pojawiło mi się  w głowie wiele myśli, że muszę  przejść na drugą stronę, że wszyscy mnie zobaczą, pomyślą, że jestem nadgorliwa. Pomimo oporów wstałam, by  to uczynić. Gdy wróciłam na miejsce znów usłyszał  w sercu Głos: Chcę byś całe swoje życie spędziła przede Mną, na kolanach. Tylko Ja jestem Tym, przed którym należy zginać kolana. Wtedy zrozumiałam, że Pan Jezus chce bym była klaryską, która adoruje Go w Najświętszym Sakramencie.  Znowu poszłam do o. Franciszka, by go zapytać, czy są takie siostry. Ojciec dał mi leksykon i powiedział: szukaj. Znalazłam Klaryski od Wieczystej Adoracji. Ponieważ ojciec znał  wspólnotę sióstr z Bydgoszczy poprosiłam, by zadzwonił do nich i umówił mnie na spotkanie.

Po pół roku 15 września 2003 wstąpiłam do Zakonu. 4 października 2006 r. w Uroczystość św. Franciszka złożyłam  pierwsze śluby, a 17 września 2011r. w Święto  Stygmatów Św. Franciszka wieczyste.

Patrząc z perspektywy dziewięciu lat życia zakonnego dziękuję Panu Jezusowi za prosta wiarę w to, że On pokieruje moim życiem, i że On wie, co jest dla mnie najlepsze.

S.M. Rafaela od Matki Bolesnej

Odwiedza nas 69 gości oraz 0 użytkowników.