[pb_row][pb_column span="span12"][pb_text width_unit="%" enable_dropcap="no" appearing_animation="0" ]

Konwent  Klarysek od  Wieczystej  Adoracji  w  Bydgoszczy

„Byśmy czynili co możliwe, aby wiarę w sercach  utrzymać ku Przenajświętszemu  Sakramentowi,  który jest wszystkim dla nas na ziemi”.

Sługa Boża Matka Maria od Krzyża Morawska

 W sercu miasta, przy ruchliwej ulicy, stoi kamienica pomalowana na jasno beżowy kolor. Prowadzą do niej schody, które swoim usytuowaniem nieomal zagarniają przechodzących ludzi. Niektórzy rzeczywiście wchodzą do środka, co pozwala przypuszczać, że nie jest to obiekt tylko prywatny, lecz otwarty dla każdego.  Większość mieszkańców zresztą  wie, że   za brązowymi drzwiami jest  kaplica. Ludzie przychodzą i wychodzą.

83 lat temu  w życie Bydgoszczy wpisał się zakon  o szczególnym charyzmacie i powołaniu -  Klaryski od Wieczystej Adoracji.  Należą one do wielkiej rodziny  wspólnot kontemplacyjnych wielkiej rodziny franciszkańskiej.  Istotą życia kontemplacyjnego jest nieustająca modlitwa. Bydgoskie Klaryski realizują swój charyzmat poprzez wieczystą trwającą dzień i noc adorację Najświętszego Sakramentu. Ich życie jest świadectwem o prymacie Boga. Tajemnicza obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii pośród Jego ludu nie jest pozorna, świadczy o tym nie tylko życie sióstr, ale też osób, które doznały prawdziwości słów Jezusa – Przyjdzie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni a Ja was pokrzepię.

Klaryski od Wieczystej Adoracji nie są pierwszym zakonem kontemplacyjnym żeńskim o duchowości franciszkańskiej w historii Bydgoszczy. Na początku XVII w. powstał w mieście nad Brdą klasztor  tzw. Klarysek Urbanistek, przy obecnym kościele Wniebowzięcia N.M.P. Istniał on  ponad dwieście lat, zanim Rząd Pruski  nie skasował go w 1835 roku.

 Konwent Klarysek od Wieczystej Adoracji, który przybył do Bydgoszczy, powstał w Pradze 14 maja 1908 roku. W tym roku przypada stulecie jego istnienia. Z Pragi siostry przeniosły się do Gniezna w 1921 roku. Cztery lata później, 14 września 1925 r. osiedliły się w Bydgoszczy. Tego dnia w kalendarzu liturgicznym obchodzone jest Święto Podwyższenia Krzyża. Nie był to przypadek lecz zrządzenie Bożej Opatrzności, gdyż dla franciszkańskiej rodziny, do której Klaryski należą, Krzyż, Tajemnica Męki Pańskiej oraz Eucharystia stanowią szczególną treść ich duchowości.

 

Zakon Klarysek od Wieczystej Adoracji powstał w Paryżu w 1854 roku, ale już w 1871 roku za sprawą M. Marii od Krzyża Morawskiej siostry przybyły do Polski. Nie były to najlepsze lata dla realizacji zakonnego powołania. Mimo tego  udało się jednak zapoczątkować dzieło  uczczenia Najświętszego Sakramentu poprzez nieustającą adorację i wierną modlitwę.  Matka Morawska właśnie w utworzeniu klasztoru kontemplacyjnego, miejsca życia wspólnoty powołanej z miłości do  Boga i ludzi, widziała niezwykły i skuteczny zarazem środek niesienia duchowej pomocy Ojczyźnie rozdartej zaborami. Dla swej idei znalazła  mocne oparcie w wybitnym człowieku, jakim był ówczesny Prymas Polski  ks. abp. Mieczysław Halka - Ledóchowski. Mimo licznych trudności pierwszy klasztor powstał w Wielkopolsce. Niestety, ustawy majowe Bismarcka z 1873 roku skazały go na likwidację.  Wówczas konwent pierwszych polskich Klarysek od Wieczystej Adoracji przeniósł się do bardziej tolerancyjnej Galicji i osiadł we Lwowie. Ten klasztor lwowski odegrał wielką rolę w historii Klarysek, gdyż stał się nowym centrum życia duchowego, z którego wzięły początek liczne fundacje.  Jedną z nich był, założony w 1908 roku klasztor w Pradze. I to właśnie ten konwent, poprzez Gniezno /1921 - 1925/ przybył do Bydgoszczy.

Lata dwudzieste,  charakteryzowały się dynamicznym rozwojem Kościoła Katolickiego w Bydgoszczy. To właśnie wtedy  rozpoczęła się cicha i pokorna obecność sióstr, dla których treścią życia stała się nieustająca adoracja Najświętszego Sakramentu. Obecność Chrystusa Eucharystycznego rodzi w każdym miejscu ważne skutki natury duchowej. Możliwość spotkania się z Bogiem na osobistej modlitwie jest dla  człowieka darem i stwarza szansę  pogłębienia więzi o charakterze mistycznym. Jak to się odbywa,  pozostanie   tajemnicą, ale miejscem tego cudu często bywa kaplica, w której wierną straż pełnią klauzurowe siostry.  Początkiem życia każdej kaplicy jest intronizacja Najświętszego Sakramentu. Aktu tego dokonał bp. Antoni Laubitz, sufragan gnieźnieński.

Pierwsze lata istnienia klasztoru przebiegały spokojnie. Stopniowo przybywało powołań, a mieszkańcy miasta coraz liczniej wstępowali  na chwilę cichej modlitwy. Dzięki niej  otrzymywali  siłę i światło dla swego życia. Brali także udział w modlitwie liturgicznej sióstr, poprzez którą stawali się częścią modlącego się Kościoła Powszechnego. Tylko Bóg wie ile nawróceń, cudownych darów, rozwiązanych problemów stało się owocem cichego trwania przy Bogu.

1925 rok

W latach trzydziestych rektorem kaplicy przy ul Gdańskiej, a zarazem kapelanem sióstr został ks. Henryk Reiter, ówczesny prefekt Żeńskiego Humanistycznego Gimnazjum w Bydgoszczy. Wprowadził on praktykęadoracji Eucharystii, w której brała udział bydgoska młodzież. Jego zaangażowanie oraz wychowawcza zachęta miały niewątpliwy wpływ na tworzenie tradycji oddawania czci Jezusowi ukrytemu w Najświętszym Sakramencie.

Okupacja hitlerowska brutalnie wkroczyła w życie klasztoru. Dnia 13 września 1939 roku, po rannej Mszy św.  kilkunastu żołnierzy wpadło do kaplicy zewnętrznej. Nie mieli szacunku dla żadnych świętości, wdarli się nawet za klauzurę. Najpierw przeprowadzili dokładną rewizję osób, które modliły się w kaplicy, następnie aresztowali ks. Lucjana Kukułkę. W dalszej kolejności wyprowadzili Siostry do ogrodu i ustawili pod murem w celu rozstrzelania. Z nieznanych powodów Niemcy zmienili decyzję i uwięzili klaryski w piwnicy sąsiedniego budynku, gdzie przebywały cały dzień. W tym samym czasie inna grupa Niemców rewidowała klasztor. Kilku z nich weszło do celi, w której przebywała sparaliżowana długoletnia przełożona, S. M. Rafaela Pohorecka. Jeden z hitlerowców, zachował się wyjątkowo brutalnie i obrazoburczo, „porwał cyborium, które ks. Lucjan Kukułka postawił na przygotowanym ołtarzyku i sypał Hostie Święte do ust chorej”. Po tym gwałtownym wtargnięciu, klasztor był zdemolowany. Wypuszczone wieczorem na wolność Siostry starały się jednak nadal pełnić swoją misję.  Podejmowały liczne starania o otwarcie kaplicy i umożliwienie sprawowania w niej Mszy św. Bezskutecznie, w odpowiedzi otrzymały nakaz opuszczenia klasztoru, niezwłocznie w dniu 7 lipca 1941 roku.

Klaryski należały do najpóźniej wysiedlonych zgromadzeń zakonnych na terenie Bydgoszczy. Ich ściśle kontemplacyjno - klauzurowy sposób życia nie przedstawiał większego „niebezpieczeństwa” dla niemieckich okupantów. O konieczności opuszczenia klasztoru i Bydgoszczy dowiedziały się z pewnym wyprzedzeniem, co umożliwiło im zabezpieczenie archiwum. Pozwolono im także wybrać miejsce pobytu po opuszczeniu domu. Starsze Siostry spędziły czas wojny w klasztorze wiedeńskim, młodsze natomiast udały się do swoich rodzin. Tak więc konwent został rozproszony, a klasztor zamieniony na biuro Treuhandstelle.

Losy wojenne bydgoskich Klarysek były trudne. Także im nie została oszczędzona tułacza dola, bieda oraz cierpienie. Jedna z sióstr, Maria Koleta Kamińska pracowała w urzędzie w Toruniu, gdzie wydawała swoim rodakom fałszywe paszporty, umożliwiające wyjazd za granicę. Dzięki jej działalności, wiele osób uratowało swoje życie,  wyjeżdżając pod zmienionym nazwiskiem z Polski. Oskarżona przez współpracownika, została aresztowana i osadzona w więzieniu w Bydgoszczy, skąd przewieziono ją do Gdańsku. Nie pomogły interwencje przełożonej, która posiadała obywatelstwo austriackie.  S.M. Koleta była w więzieniu szczególnie ciężko szykanowana. Wszystkie cierpienia przyjmowała ze spokojem. Sama cierpiąc, potrafiła pocieszać towarzyszki więziennej niedoli. Zapadł wyrok, na mocy którego została ścięta na gilotynie dnia 23 września 1944 roku w Gdańsku. Inna znów, S.M. Benedykta Pilachowska przebywała przez pewien czas w więzieniu dla zakonnic w Bojanowie.

Przymusowe rozproszenie wspólnoty  było swoistym sprawdzianem poziomu życia duchowego.  Wojna uniemożliwiła siostrom życie według reguły zakonnej. Zniszczyła klauzurę i możliwość ciągłej adoracji Jezusa Eucharystycznego. Mimo tych trudności  siostry zachowały duchowość kontemplacyjną w swoich sercach. Na zewnątrz potrafiły szybko przystosować się  do warunków wojennej codzienności. Gdziekolwiek były, podejmowały pracę i niosły pomoc duchową oraz materialną każdemu, kto tego potrzebował. Swoją postawą potwierdzały prawdę, że chociaż wywodzą się z klauzury, gdzie nie ogląda się ludzi, to jednak potrafią ich kochać miłością jaką umiłował Chrystus - do końca.  Ta miłość, kreowała postawę czynnego zaangażowania się w ocalenie  dobra, mimo trudnej, wojennej rzeczywistości.  W świecie zranionym przez ogrom zła, nie bez znaczenia było ich osobiste oddziaływanie, świadectwo życia raz na zawsze oddanego Bogu. W tamtych tragicznych czasach  okazało się, że podstawowym  argumentem apostolskim pozostaje zawsze to, kim człowiek jest wobec drugiego człowieka. S.M. Teresa Małecka współpracowała w Bydgoszczy z ks. Kinderem w podziemnym duszpasterstwie młodzieżowym. Z tej grupy Bóg powołał liczne powołania do życia konsekrowanego, m. in. dwie dziewczyny Barbara Sporna i Irena Chmielewska - zaraz po wojnie przekroczyły klauzurę i przywdziały habit Klarysek od Wieczystej Adoracji.

Wyzwolenie Bydgoszczy w dniu 23 stycznia 1945 roku stworzyło dla Sióstr szansę powrotu do klasztoru na ul. Gdańską.. Budynek nie uległ na szczęście całkowitemu zniszczeniu, chociaż wymagał gruntownego remontu. Ponadto  do połowy czerwca 1945 roku przebywali na terenie klasztoru żołnierze radzieccy. Zaraz po wyprowadzeniu się Rosjan. siostry  podjęły starania o odzyskanie domu. Sprawa nie okazała się jednak łatwą, gdyż  pomieszczenia przeznaczono na biuro Pomorskiej Izby Skarbowej. Jednak dzięki wytrwałym staraniom Sióstr, otrzymały one na powrót klasztor, w którym zamieszkały ponownie dnia 22 lipca 1945 roku.

Czasy się jednak zmieniły. Nowy ustrój i władza były niechętnie, a nawet wrogo nastawione do Kościoła. Nieustannie straszono siostry likwidacją klasztoru - domu modlitwy usytuowanego w sercu miasta. Nie mniej jednak już we wrześniu 1945 roku, sądownie przyznano Siostrom klasztor i przylegający do niego ogród.

Czekała teraz Klaryski kolejna sprawa, a mianowicie podjęcie odnowy życia zakonnego zgodnie z regułą i według charyzmatu Założycieli. Scalenie wspólnoty nie jest nigdy łatwym procesem. Tym bardziej po przeżyciach wojennych należało dołożyć wielu starań, by praktyka kontemplacji stała się rzeczywistością dnia codziennego. W tych wysiłkach pomagał ówczesny Prymas Polski kard. August Hlond, który otoczył siostry szczególną troską. Wspierał je moralnie i dążył do tego, aby „klasztor odbudował w całej pełni życie zakonne, wrócił do gorliwej służby Przenajświętszego Sakramentu i stał się znowu ośrodkiem franciszkańskiego poświęcenia i ustawicznej modlitwy za Kościół i za Polskę”. Proces reorganizacji klasztoru po II wojnie światowej  zakończył się w dniu 16 lutego 1946 roku, kiedy to pod przewodnictwem ks. dziekana Jana Konopczyńskiego została zamknięta klauzura i rozpoczęło się nieustanne wystawienie Przenajświętszego Sakramentu.

Klaryski od Wieczystej Adoracji podjęły na nowo swoją misję. W kruchych naczyniach  serc pielęgnowały  dar powołania, by modlitwa uwielbienia Boga, modlitwa dziękczynienia za wszystko, co uczynił oraz nieustające  błaganie o miłosierdzie dla świata mogło dalej trwać. Ludzie  potrzebują, by ktoś przejął się ich troskami, wzmocnił nadzieję, podtrzymał radość, rozproszył smutek i trwogę.

W latach sześćdziesiątych czekała siostry nowa próba ze strony władzy. Zamierzano odebrać im klasztorny ogród, jedyne miejsce, by w ciszy odetchnąć świeżym powietrzem, a także cieszyć się widokiem kwiatów, warzyw i drzew owocowych. Sprawa wydawała się po ludzku beznadziejna. Po odwilży  w 1956 r. wzmożono prześladowanie Kościoła na różne sposoby. Siostry wiedziały dobrze, że skoro Bóg ustanowił św. Józefa ojcem św. Rodziny, udały się do niego po pomoc. Znalazł się także w Bydgoszczy wybitny mecenas, który nie zważając na konsekwencje podjął się bezinteresownie prowadzić sprawę  Klarysek. Był nim wierny katolik i adwokat nieprzeciętnej profesjonalności – mgr Zdzisław Żurawski. Kościół w Bydgoszczy wiele zawdzięcza p. mecenasowi Żurawskiemu, który przychodził z pomocą licznym proboszczom i zgromadzeniom zakonnym. Siostry Klaryski mogły zawsze liczyć na jego pomoc. Dzięki wytrwałej modlitwie Sióstr i licznym zabiegom prawnym p. mecenasa Żurawskiego ogród klasztorny pozostał własnością klasztoru.

Kaplica przy ul. Gdańskiej 56, w której gromadzą wierni, nie tylko się modlą ale wspierają materialnie życie sióstr. Dzięki szczególnej życzliwości Bydgoszczan, ludzi różnych profesji, klasztor może normalnie funkcjonować. Nazywani dobroczyńcami klasztoru mają udział w owocach ich modlitw i ofiar. Stulecie istnienia konwentu jest też okazją, by polecać Bogu tych wszystkich, żywych i zmarłych, którzy uczestniczyli w jego misji duchowo lub materialnie.

Każdego dnia napływają do bydgoskiego klasztoru różne intencje modlitewne, które siostry przyjmują do swych serc i przedstawiają je Bogu utajonemu w Najświętszym Sakramencie. Często powierzane jest im to, co najważniejsze w życiu. Odpowiedzią  Sióstr na te zawierzone  tajemnice jest nieustanna modlitwa w obecności Jezusa Eucharystycznego.

[/pb_text][/pb_column][/pb_row]