Dlaczego św. Franciszka nazywają piątą nie pisaną Ewangelią?

 

Młody Franciszek nawracał się z różną prędkością, aż nadszedł moment przyśpieszenia duchowej przemiany. Odtąd szedł już całą duszą ku życiu lepszemu.  Decydującym momentem było ucałowanie trędowatego i przełamanie wstrętu do tych nieszczęśliwych ludzi. Trudność tę pokonał z miłości do bliźniego, której nauczał sam Mistrz- Jezus. Inspiracją jego przemian była Ewangelia, Słowo Boże skierowane do świętego i nas wszystkich Ewangelia stała się Księgą przewodnią dla Franciszka-stamtąd czerpał natchnienie i program dla swej społeczności równie ewangelicznej jak tamta w Galilei, ona też rozstrzygała o jego postanowieniach.  Św. Franciszek przyjął Ewangelię bez zastrzeżeń, na serio, nie pytał czy warto, ani nie żądał znaku z nieba, bo było to Słowo Boga skierowane do Niego i braci. Słowa te stały się źródłami łask przemiany Franciszka, a tym samym ludzi z którymi się spotykał

. Św. Bonawentura powiedział, że „Przez św. Franciszka Chrystus zstąpił jakby drugi raz na ziemię.”Chrystus objawił się nam poprzez św. Franciszka, który swoim czynem, a nie słowem czy innym sposobem wyrzeźbił w sobie postać Chrystusa w stopniu dla człowieka najdoskonalszym. Życie św. Franciszka to prawdziwe odbicie życia Mistrza-Jezusa Chrystusa.

Św. o. Franciszek zdeptał własną wolę, własne „ja” dlatego mógł powiedzieć „ Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal żyję w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary…”(Ga 2 ,20). Przemiana ta jednak dokonała się nie tylko w duszy o. Franciszka, ale i na ciele. Za żarliwą miłość Boga-Zbawiciela dostąpił wielkiej łaski. Pan obdarzył go stygmatami, w czym całkowicie upodobnił się do Chrystusa. Był on jak Chrystus, ubogi, posłuszny, pokorny, cichy i skupiony na modlitwie, cierpiącym oraz seraficznie miłującym. To wierne odtworzenie własnym życiem Osoby i życia Chrystusowego jest urokiem, jakim otoczony jest św. o. Franciszek przez świat cały.

Poszedł On całkowicie za Chrystusem przez:

-ubogie i pokorne Betlejem ,

-poświęcenie się na służbę Bogu,

-życie apostolskie,

-umiłowanie Krzyża Chrystusowego.

Św. o. Franciszek oskarżony przez swego ojca Piotra Bernardone, stojąc przed biskupem Gwido, oddaje ojcu wszystko co posiadał od niego. Ogołocił się z wszystkiego, gdyż zdejmując odzież, zdjął z siebie ostatnią szatę światową i przyodział szatę ubóstwa Chrystusowego. Stając się ubogim stał się jednocześnie wolnym, mógł z radością mówić: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”.

Św. o. Franciszek wpatrzony w Dzieciątko Jezus w żłóbku betlejemskim uczył się ewangelicznego ubóstwa i pokory. Jezus, który jako Bóg uniżył się z miłości do człowieka, opuścił Dom Boga-Ojca i zamieszkał z ludźmi rodząc się w ubogiej stajni. Chrystus będąc bogatym stał się ubogim. Dla św. Franciszka jest wzorem dziecięcej prostoty, szczerości i otwartości.

Św. o. Franciszek chciał być ubogi, bo Chrystus był ubogim, a ubóstwo jest królową wszystkich cnót. Św. o. Franciszek staje się też ubogim w duchu, bo zrezygnował z własnego „ja”, wybrał najwyższe dobro. Ubóstwo to oznaczało też obowiązek pracy, by nie być ciężarem dla innych, by nie było to ubóstwo na cudzy koszt. Ubóstwo św. o. Franciszka szło w parze z radością, gdyż radował się wszystkim co Bóg stworzył, bo mówiło mu to o miłości i dobroci Stwórcy. Dlatego też, gdy był wyszydzany, obrzucany błotem, uważany za szaleńca, potrafił nie reagować na zadawaną krzywdę. Przyjmował to wytykanie palcami cicho dzięki prostocie i pokorze. Wpatrując się w żłóbek betlejemski widzi nie tylko umiłowanego Jezusa, ale całą Świętą Rodzinę, która jest uboga.  Życie Świętej Rodziny w Nazarecie jest skromne i ciche, ubiegające na służbie innym ludziom. Maryja pomaga  innym matkom, które są w potrzebie. Św. Józef jako cieśla zarabia na utrzymanie rodziny. Żyją skromnie, ale we wzajemnej miłości i radości tego co posiadają. Dlatego św. o. Franciszek w posłuszeństwie Jezusa do Maryi i św. Józefa-Opiekuna widzi fundament do swego posłuszeństwa. Święta Rodzina natomiast pobudza Go do utworzenia wspólnoty braci związanych ślubami czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Dlatego z wielką radością wita pierwszych swoich naśladowców Bernarda i Piotra. Razem z nimi w Ewangelii  Pana szukał rady, co mają dalej czynić. Nawzajem się miłowali i posłusznie sobie i bliźnim służyli. Tak powoli przez przykład życia wzrastała wspólnota braci. Kiedy liczba braci zaczęła wzrastać św. o. Franciszek  powiedział do braci, że Bóg powołał ich nie tylko do własnego zbawienia, ale przede wszystkim do zbawienia wielu. Rozesłał umiłowanych braci  jak Pan Jezus apostołów w różne strony świata by głosili ludziom pokój i pokutę. Polecał braciom i sam tak czynił, że bardziej czynem - własnym przykładem niż słowem trzeba głosić Dobrą Nowinę. Miłość do Boga i pragnienie rozszerzania Królestwa Chrystusowego popycha o. Franciszka do tłumaczenia Ewangelii Chrystusowej Sułtanowi, mimo że bracia odradzali mu to czynić (obawiali się, że bezbronnego o. Franciszka w obozie saracenów mogą zabić). Ale pragnienie zbawienia wielu dusz, nawet innowierców spalało Świętego. Tak jak Jezus zbawił świat cały tak o. Franciszek chciał doprowadzić wszystkie dusze do Boga. Gdy z braćmi szedł do ludzi to nieśli z sobą upragniony pokój, uśmierzali spory i zaciekłość, a przez to uwagę zwaśnionych odrywali od małych rzeczy, a kierowali ku Bogu. Św. o. Franciszek był apostołem pokoju. Uczył tego pokoju własnym przykładem i słowem. Pokój ten musi być we własnym sumieniu, z bliźnimi i społecznością, ale przede wszystkim z Bogiem. Z własnego doświadczenia wiedział, że taki pokój jest do osiągnięcia przez bliźnich dzięki umysłowi oświeconemu łaską oraz przez prymat ducha nad ciałem i jego pożądliwościami. O tę łaskę trzeba jednak gorąco prosić Ducha Świętego.

Dla św. o. Franciszka Bóg jest najwyższym Dobrem, wszelkim Dobrem, Miłosierdziem i Miłością, który udziela przebaczenia. Uważa on, że miłosierdzie jest przejawem miłości, która spowodowała stworzenie człowieka i wszechświata. A gdy upadliśmy w grzech Bóg dał Syna swego, który umierając na Krzyżu wykupił nas z niewoli. Dlatego w żarliwej modlitwie uprosił Matkę Bożą o darowanie win dla skruszonych serc w Kościółku Matki Bożej Anielskiej. Stał się przez to apostołem Miłosierdzia Bożego. Św. Franciszek był także apostołem radości, która jest siostrą miłości i pragnieniem życia świętego. Uczył braci by wśród ludzi byli rozradowani w Panu, mili i pogodni. Swoje grzechy i bliźnich mają opłakiwać w ukryciu O. Franciszek w swoim apostolstwie docenił rolę i zadania laikatu w świecie i w Kościele. Dla tych ludzi w świecie zakłada III Zakon, który odegrał wielką rolę apostolską za jego czasów i po dzień dzisiejszy. Do tak szeroko pojętego apostolstwa, które jest przedłużeniem misji Chrystusa w Kościele. Św. o. Franciszek podobnie jak Chrystus przygotowywał się przez post i modlitwę w miejscu odosobnionym.

Swą żarliwą modlitwą, która całego unosiła Go do Ojca Niebieskiego, stał się pięknym i godnym naśladowania apostołem modlitwy. Modlitwę uważał za sprawę najważniejszą. Nigdy jej nie opuszczał. Nawet jak był chory odmawiał ją w pokornej postawie, nie opierał się o nic, bo to było według niego uchybieniem. Modlitwa dla św. Franciszka była pokarmem duszy, pokarmem, którym jest sam Bóg. W każdym momencie życia modlił się. Czy to jedząc i pijąc, czy pracując wciąż wielbił Boga.

Św. o. Franciszek bardzo umiłował Chrystusowy Krzyż, który był dla niego nauką Bożą, źródłem mocy i chluby. Św. Franciszek swoim umiłowaniem Krzyża przypomina światu naukę św. Pawła Apostoła Narodów: „z Chrystusem jestem przybity do Krzyża. Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus…” (Ga.2,19-20). Uczy chrześcijańskiej pokory i miłości Krzyża. Uczy nas, że Chrystusa my sami ukrzyżowaliśmy i krzyżujemy przez nałogi i grzechy. Tylko w jednym możemy się chlubić : w słabościach naszych i w codziennym dźwiganiu Chrystusowego Krzyża. Św. Franciszek uważał Krzyż za pierwszy Ołtarz, na który Bóg –Człowiek w Męce, Cierpieniu, Krwi i Śmierci ofiarował Bogu – Ojcu siebie samego. Krzyż to konfesjonał, w którym łotr otrzymał przebaczenie. Krzyż to ambona, z której popłynęły słowa o przebaczeniu win. Krzyż to miejsce narodzin Kościoła. Chrystus ze swoim Krzyżem wspinał się na Golgotę, św. Franciszek na Górę Alwerno.

Za tę wielką miłość Ukrzyżowanego św. o. Franciszek otrzymał niezwykły dar miłości Chrystusa - rany na rękach, nogach i boku. W ten sposób stał się całkowicie podobny do Pana. Św. o. Franciszek tak jak Chrystus umiłował ludzi i to wszystkich, dobrych i z marginesu społecznego. Nigdy nie pytał czy wart jest czy nie wart  jest człowiek miłości, bo Chrystus za wszystkich umarł na Krzyżu. Kochał trędowatych, świętych, ubogich. Ważne było dla niego, że ktoś potrzebuje miłości, miłości bezinteresownej. W grzeszniku widział nie tylko zło, ale nawet tę najmniejszą kruszynę dobra na którą stawiał, że przyniesie ona obfity plon po zasileniu miłością - czyniąc dobro bez oczekiwania na wdzięczność. Miłością obejmował wszystkich, bez różnicy wiary i wyznania. Kochał wszystkich jak braci, bo każdy jest stworzeniem Bożym, więc godnym miłości.  Św. o. Franciszek umiłował Kościół. Był mu całkowicie uległy, co nakazywał czynić swoim braciom. O Jego miłości do Kościoła świadczy również głęboki szacunek do kapłanów, w których nie chciał się nigdy doszukiwać grzechu.

Reasumując można stwierdzić, że Chrystus dla św. o. Franciszka był wzorem, który starał się naśladować.                     Życie Jezusa Chrystusa i św. o. Franciszka ma wiele wspólnych cech:

-obaj urodzeni w stajni pośród zwierząt

-obaj miłują ludzi i stworzenia

-obaj w pracy apostolskiej przemierzają miasta, wsie i państwa

-obaj zatopieni w żarliwej modlitwie

-obaj skrajnie ubodzy

-obaj miłujący Krzyż i zranieni z miłości przez grzeszników

-obaj miłujący Kościół

-obaj rozmiłowani w Matce Kościoła - Maryi

Tak więc św. o. Franciszek poszedł za Chrystusem całkowicie, odpowiadając na wezwanie Chrystusa „ Pójdź za Mną” A wielka miłość  seraficzna wszystko uczyniła św. o. Franciszkowi drogie, bliskie i łatwe. On całą duszą zwracał się do Prawdy Odwiecznej, podobnie całym sercem obejmował wszystkich ludzi i stworzenia.

MODLITWA WŁASNA

Św. Franciszku nie umiem Cię naśladować, brak mi pokory i świętości, a modlitwa moja jest nie taka jaką być winna. I wstydzę się, że za mało jest jeszcze w sercu moim żarliwej miłości Boga, który jest Miłością i miłości bliźniego.  Ufam Ojcu Niebieskiemu, że udzieli mi łask potrzebnych do przemiany życia, tak jak Ty to uczyniłeś. Pragnę z całego serca naśladować Ciebie Ojcze Franciszku, bo wierzę, że wtedy osiągnę pełnię zjednoczenia z umiłowanym Mistrzem. Jego pragnę całą duszą i całym sercem. Św. o. Franciszku prowadź mnie i wspieraj gdy będę upadała. Amen.

 

Artykuł ten udostępniła nam Siostra Elżbieta z Franciszkańskiego Zakonu Świeckich, której bardzo serdecznie dziękujemy. Niech święty Ojciec Franciszek wyprasza u Tronu Bożego wszelkie potrzebne łaski.

Odwiedza nas 90 gości oraz 0 użytkowników.